
Sytuacja morąskiego szpitala z dnia na dzień pogarsza się. Dług rośnie. Dyrekcja szuka dobrych rozwiązań. Tylko nasuwa się pytanie dla kogo dobrych? Dla szpitala? Czy dla Ludzi?
Przypomnijmy.
Podczas XII sesji Rady Miejskiej w Morągu poruszono sprawę dotycząca funkcjonowania morąskiego szpitala. Dyrektor placówki Ewa Michałowska przedstawiła radnym przygotowywany program naprawczy przy aktualnym zadłużeniu ponad milion złotych które z dnia na dzień rośnie, i który zakładał min: że od nowego roku zmieni się sposób działania dwóch oddziałów zabiegowych - chirurgii oraz oddziału położniczo-ginekologicznego.
Jednak sytuacja zmienia się z dnia na dzień. W ubiegłym tygodniu z pracy zrezygnował ordynator oddziału położniczo ginekologicznego. Ewa Michałowska nie zaprzecza że tak się stało.
Sam ordynator nie chce rozmawiać na ten temat w rozmowie telefonicznej powiedział tylko – „kocham swoja pracę i to co robię daje mi wiele radości.... Przepracowałem na tym oddziale ostatnie dwa lata w różnych warunkach, nie zawsze było łatwo...ale nie będę teraz o tym mówił...” . Więc decyzja ostateczna która może lada moment zapaść to nie redukcja łóżek na oddziale ale całkowite jego zamknięcie. A co sądzą o tym sami mieszkańcy? – szkoda że są takie plany, przecież te oddziały były niedawno remontowane – mówi Katarzyna- w szpitalu jest ładnie, czysto ale wiadomo jak nie ma lekarzy chętnych do pracy to oddziału być nie może, jest to jasne. – „ walka o szpital jakiś czas temu powiodła się- mówi Wojciech mieszkaniec Niebrzydowa - dlaczego nie można walczyć nadal o utrzymanie oddziałów.
Kiedyś była laryngologia oddział zakaźny ale zlikwidowano, teraz likwiduje się inne oddziały, nie uważam żeby było to dobre. Może lepiej poszukać lekarza dać mu odpowiednie warunki i dobre zarobki. Zamknąć łatwo. Otworzyć trudniej...” – Jest mi obojętne czy oddział położniczy zamkną - mówi Dagmara mieszkanka Morąga– dwoje dzieci urodziłam w Olsztynie i nie narzekam. Większość moich koleżanek rodziło i rodzi nadal w Olsztynie i Elblągu. Może dlatego że w Morągu nie ma dobrego specjalisty w tej dziedzinie, właściwie to chyba jest tylko dwóch i to prywatnych. A nie każdego stać iść prywatnie i dodatkowo płacić za zlecone badania...”
Są to na razie propozycje zmian. Jak będzie wyglądać dalej sytuacja, najbliższe miesiące pokażą. Jedno wiemy na pewno aby szpital mógł normalnie funkcjonować i powoli wychodzić z zadłużenia dyrekcja szpitala musi poszukać dobrych i nie uderzających w pacjenta rozwiązań. A do rozmowy o propozycjach naprawczych szpitala jeszcze powrócimy w wywiadzie z dyrektorem morąskiego szpitala Ewa Michałowską.
an@
Źródło „Nasz Głos”
redakcja, 19-10-2011, odsłon: 427